(26.07.19) Bye, bye Viking Alsvin!

Po kilku tygodniach pracy w końcu przyszła pora na kolejne, tym razem 3 tygodniowe wolne od statkowego życia.

No właśnie – 3 tygodnie to tylko w teorii. Ostatnio okazało się, że mam przepuklinę pachwiny. Co prawdę niewielką póki co, ale i tak przez ostatnie dwa rejsy miałem tzw. „light duty”, tzn. nie nosiłem nic cięższego niż 5kg, a teraz czeka mnie zabieg, który wyeliminuje mnie z pracy na co najmniej dwa miesiące.

Wychodzi więc na to, że 26 lipca był moim prawdopodobnie ostatnim dniem na pokładzie Viking Alsvin. Choć momentami nie było łatwo to zawsze jest to przykre uczucie opuszczać ludzi, z którymi dzieliłem większość swojego czasu przez ostatnie pół roku, szczególnie, że zdaję sobie sprawę, że większości z nich już nigdy więcej nie zobaczę.

No nic… takie życie. Teraz przyjdzie czas na zabieg, rekonwalescencję, a później nowe wyzwanie, czyli próba powrotu na statki oceaniczne.