Jak znaleźć pracę na statku?

Tytułowe pytanie to najczęstsza wiadomość jaką dostaje na facebook-u. Nie jest to sprawa aż tak trudna jak mogłoby się wydawać, choć wymaga często niemałej cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego sobie celu.

Zacznij od nauki angielskiego i zebrania doświadczenia

W ciągu kilku lat pracy poznałem wiele osób, które dopiero co rozpoczynały swoją przygodę na statku. Jedni byli bardziej doświadczeni, inni mniej, ale wszyscy posługiwali się co najmniej komunikatywnym angielskim. Dlatego też warto każdego dnia poświęcić chociaż te kilkanaście minut na powtórzenie słownictwa, bo znajomość języków obcych to absolutne minimum aby dostać pracę na wycieczkowcach.

Warto również zdobyć jakiegokolwiek doświadczenie w dziedzinie, w której zamierzamy aplikować. Wszelkiego rodzaju kursy, czy praca dorywcza (nawet ta na pół etatu, czy sezonowa), mogą nie tylko pomóc nam w trakcie procesu rekrutacji, ale także znacznie ułatwią życie w pierwszych tygodniach pobytu na statku, które i tak dla każdego zwykle bywają dość ciężkie.

Najbardziej zdeterminowanym polecam kursu STCW i książeczki żeglarskiej (więcej szczegółów poniżej), których posiadanie zwykle w znacznym stopniu przyśpiesza proces zaokrętowania.

Napisz dobrze wyglądające CV

I nie chodzi mi tutaj o przekoloryzowanie, czy wręcz pisanie nieprawdy, bo ta i tak wyjdzie na jaw. Dobrze i estetycznie wyglądające CV nie tylko sprawia dobre pierwsze wrażenie, ale może być naszą przepustką do dalszych etapów procesu rekrutacji.

Poniższe CV przeszło jak dotychczas przez kilka procesów rekrutacyjnych, więc śmiało można się an nim wzorować.

Zgłoś się do agencji rekrutacyjnej

Jest kilka dróg aby dostać się na statek. Można wysłać swoje CV bezpośrednio do armatora lub uczestniczyć w różnego rodzaju targach pracy (np. Cruise Job Fair). Nie posiadając jednak żadnego doświadczenia, najkrótsza i często najszybsza droga to wysłanie swoich papierów do agencji rekrutacyjnej. Żadna z nich nie pobiera opłat za zorganizowanie rozmowy z armatorem, za to w wielu przypadkach pomaga, gdy czegoś nie wiemy lub kiedy coś potoczy się nie po naszej myśli, gdy jesteśmy już na statku.

W swojej dotychczasowej karierze zawodowej współpracowałem z trzema agencjami i każdą z nich z całym sercem mogę polecić i zarekomendować.

Przygotuj się odpowiednio do rozmowy rekrutacyjnej z amatorem

Dostanie się na rozmowę kwalifikacyjną z armatorem to już więcej niż połowa sukcesu. Zwykle po takich rozmowach 80-90% uczestników otrzymuje kontrakt na statku. Warto jednak do takiej rozmowy się odpowiednio przygotować. Powtórka wiedzy z aplikowanej dziedziny i odpowiedni ubiór to minimum. Aby zaskoczyć pozytywnie osoby nas rekrutujące (szczególnie gdy nie mamy żadnego doświadczenia), warto poczytać o historii firmy, poznać nazwy barów i restauracji (sektor F&B) lub rodzai pokojów hotelowych (housekeeping, recepcja).

Zdobądź certyfikaty

Gdy już przejdziemy wszystkie etapy rekrutacyjne i w końcu otrzymamy upragniony „Embarkation letter” z dniem wejścia na statek przyjdzie nam zdobyć kila certyfikatów. Zacząć trzeba od Zintegrowanego kursu STCW i wyrobienia książeczki żeglarskiej w dalszej kolejności. W niektórych przypadkach wymagany może być również certyfikat STCW Proficiency in Maritime Security Awareness (więcej informacji na ten temat znajdziesz w dziale – „Certyfikaty„).

Następnym etapem będzie zgłoszenie się do ambasady USA w Krakowie w celu uzyskania wizy C-1/D , która umożliwia członkom załogi statku przekraczanie terytorium lub wód terytorialnych Stanów Zjednoczonych. Posiadanie tej wizy jest wymagane przez wielu armatorów i w niektórych przypadkach jej koszty są zwracane po zaokrętowaniu i ukończeniu okresu próbnego.

Ostatnim etapem, który zwykle ma miejsce na miesiąc przed datą rozpoczęcia pracy jest uzyskanie świadectwa zdrowia. Większość firm posiada swoje kwestionariusze, które muszą zostać wypełnione przez wskazanych lekarzy/kliniki. Badania te zwykle są dosyć złożone, a badane są nawet takie rzeczy jak choroby weneryczne czy HIV.