Księstwo Monako

Księstwo Monako, czyli niewielkie miasto-państwo leżącego w obrębie Riwiery Francuskiej już od pierwszego może onieśmielać swoim bogactwem. Luksusowe jachty i samochody, a w nich osoby wyglądające jak gwiazdy filmowe – aż dziwne, że pieniądze nie leżą tutaj na ulicy.

Port i okolice

Gdy tylko się obudziłem, jeszcze przed poranną zmianą, udałem się na górny pokład przeznaczony dla załogi. Z jego wysokości Port jachtowy w Monte Carlo oraz nabrzeże prezentował się przepięknie, dokładnie tak jak sobie go wcześniej wyobrażałem. Przede mną było jednak kilka godzin pracy, które musiałem jakoś wytrzymać.

Po odrobieniu swojego, w końcu mogłem swobodnie wyjść na zewnątrz. Pierwsze wrażenie, które mi się od razu nasunęło to niesamowita czystość. Nie wiem ile osób jest tutaj zatrudnionych aby sprzątać miasto, chociażby po licznie nawiedzających je turystach, ale głupiego papierka na ziemi ciężko tutaj uświadczyć. Piękna sprawa.

Place du Casino

Kasyno. Nie wiem, czy jest to najlepsza atrakcja w Monako, ale dla mnie był to zdecydowanie najważniejszy punkt do odhaczenia. Po fakcie trochę rozczarowujący, szczególnie, że samo wejście do środka kosztowało mnie kilka Euro. Gdybym jednak tego nie zrobił, żałowałbym do dziś, więc w tej opcji Lose-Lose, jednak jestem trochę Win.

Przed muzeum codziennie wystawiane są luksusowe samochody. Ferrari, Mercedes i inne takie… popatrzeć zawsze warto.

Stadion Ludwika II

Nie byłbym sobą gdybym nie odwiedził miejskiego stadionu. Ten jednak jest niezwykły, nie tylko dlatego, że odbyło się na nim masę spotkań o Superpuchar Europy. Wpisany w luksusową dzielnicą mieszkalną wygląda z boku jak jeden z wielu apartamentowców. Ktoś mniej zorientowany w terenie zdecydowanie mógłby mieć problemy z jego odnalezieniem. Niestety stadion zamknięty był na cztery spusty. A ze względu na pracę nie chciałem ryzykować i szukać dziury w całym.

Stara miasto

Podczas mojej kolejnej wizyty w Monte Carlo, tym razem o dziwo deszczowym, udałem się w stronę Starego miasta leżącego na wzgórzu. Po drodze przechodziłem obok Muzeum Oceanograficznego i słynnych ogrodów japońskich. Wejść, nie wejść – pytanie jak zawsze w takich momentach pojawiło się w mojej głowie. Uznałem jednak, że tym razem kilkanaście Euro zachowam u siebie w portfelu. Poza tym nie miałem aż tyle czasu, a plan zwiedzania jak zwykle był napięty.

Samo stare miasto jest bardzo ciekawe. Znajduję się tutaj m.in. Opera miejska, katedra św. Mikołaja oraz Pałac Książęcy. Ten ostatni zwiedziłem od środka. Niestety nie można w nim robić zdjęć, choć i tak niewiele byłoby do pokazania.

Dodatkowym atutem jest widok zarówno na dzielnicę portową jak i znajdujące się po przeciwnej stronie dzielnicę Fontvieille.

Muzeum starych samochodów

Miłośnikiem motoryzacji nie jestem, więc do wizyty w muzeum bardziej zachęciła mnie niska cena biletu niż same eksponaty znajdujące się w środku. Niemniej jednak muszę przyznać, że zgromadzona tam kolekcja robi wrażenie, a jej różnorodność jest powalająca. Zaczynając od motocykli z początku XX w., a kończąc na nowoczesnych bolidach formuły 1.

Fairmont Hairpin + 40 metrowa karuzela

Podczas ostatniego mojego pobytu w Monako postanowiłem udać się w miejsce jednego z bardziej znanych zakrętów będącego częścią toru wyścigowe „Circuit de Monaco”. Fairmont Hairpin robi wrażenie i szczerze przyznam, ze z moimi umiejętnościami to pewnie wylądowałbym samochodem w recepcji hotelu.

Musi to być ogromne przeżycie ścigać się na takim torze. Dla mnie takim było za to skorzystanie z 40 metrowej karuzeli. Wiem, że każdy inaczej podchodzi do tego typu atrakcji. Jedni mdleją, a po innych spływa to jak woda po kaczce, dla mnie jednak oznaczało to znaczny wzrost adrenaliny, którą przyznać trzeba czasem lubię.