Okres pandemii jak dry dock

Od czasu rozpoczęcia pandemii w Polsce i Europie minęło już kilkanaście miesięcy. Dla wielu osób pracujących na statkach okres ten nie należał do najłatwiejszych. Zawsze, osobom kończącym pracę na statkach, trudno jest odnaleźć się w „lądowej” rzeczywistości, a w okresie pandemii rzecz jasna jest o to jeszcze trudniej. W moim przypadku nie było inaczej.

Problemy

Oczywiście największy problem, jaki się pojawił to praca. Trudno było znaleźć satysfakcjonujące zajęcie, gdy interesujące mnie branże (gastronomiczna, hotelarska, turystyczna) były pozamykane. Oczywiście zawsze można było się przebranżowić, ale zakładałem (oczywiście błędnie), że pandemia będzie siała spustoszenie przez znacznie krótszy czas.

Szanse

Czy w okresie pandemii można doszukiwać się jakichś pozytywów? Zdecydowanie tak. Problemy z pracą równały się ogromnej ilości wolnego czasu, który udało mi się dobrze zagospodarować. Przez te kilkanaście miesięcy poukładałem sobie wiele spraw osobistych i zawodowych, które jestem pewny, zaowocują w przyszłości. Czasem tak jest, że statek musi spędzić jakiś czas w dry docku i taki to był dla mnie czas.

Przyszłość

Wysyłanie CV w trakcie szczytów pandemicznych teoretycznie nie powinno mieć większego sensu. W moim przypadku pozwoliło to jednak pokazać chęć pracy. Cierpliwość zaowocowało tym, że ostatecznie udało mi się dostać angaż. Obecnie czekam na dalsze szczegóły, ale myślę, że jest to dobry czas na powrót do mojego dziennika pokładowego.