Portofino, czyli miasteczko z kolorowymi domkami

25 kilometrów na południowy wschód od centrum Genui położona jest jedna z najbardziej ekskluzywnych małych miejscowości wypoczynkowych we Włoszech. Portofino, bo o niej mowa, choć przepełniona jest dziś komercją to nadal zachowuje swój niezwykły urok.

Port jachtowy

W centrum miasteczka znajduje się port jachtowy, a przy nim butiki słynnych domów mody oraz niezliczona ilość hoteli i restauracji, które należą do najdroższych na Riwierze Włoskiej. Nie dziwi więc fakt, że Portofino cieszy się dużą popularność wśród światowych sław, które na co dzień można oglądać w kinach lub największych arenach sportowych świata.

Ekskluzywności tej niewielkiej marinie dodaje także fakt, że jest ona niedostępna dla dużych jednostek. Dla załóg statków oznacza to bardzo często mocne ograniczenia w zejściu na ląd. Ja pomimo konieczności użycia tenderu zaryzykowałem. Niestety ze względu na ogromne kolejki podczas powrotu (musiałem ustąpić pierwszeństwa wszystkim pasażerom), była to dla mnie jedna z bardzo nielicznych okazji, w których spóźniłem się na swoją zmianę. Dzięki wyrozumiałości menadżerów obeszło się tym razem po łokciach, ale po tej sytuacji musiałem uważać już znacznie bardziej.

Castello Brown i kolorowe domki

Dla mniej zamożnych podróżników, do których się zaliczam, największą atrakcją miasteczka jest niewielkie wzniesienie. Znajduje się ono tuż obok portu. Będąc na jego szczycie można podziwiać przepiękny panoramiczny widok na Portofino.

Sam szczyt to jednak nie wszystko. Sama ścieżka na górę jest bardzo urokliwa i pełna wspaniałych widoków. Na jej końcu znajduje się Castello Brown, niewielki muzealny zameczek.

Na koniec wspomnę tylko dlaczego budynki w Portofino są kolorowe. Otóż w przeszłości kolory te pomagały rybakom kończącym pracę późną nocą rozpoznawać swoje domy. Ciekawe tylko, czy jedynym powodem problemów w orientacji były ciemności, czy też inne czynniki na to wpływały. Jako barman, który już trochę widział w życiu, mam na to swoją teorię 🙂