Przygotowania do kontraktu

Na początku lipca w końcu otrzymałem swój kontrakt. Do wyjazdu pozostało niewiele czasu, bo zaledwie 3 tygodnie, a rzeczy do ogarnięcia multum.

Szkolenia internetowe

Po pierwsze zacząłem od zaliczenia wszystkich internetowych szkoleń, które należało ukończyć przed rozpoczęciem kontraktu. Takich rzeczy lepiej nie zostawiać na później, bo i tak na początku kontraktu jest multum innych rzeczy, na których warto się skupić, więc nie ma co marnować wolnego czasu na siedzenie przed kompem (pomijam już fakt, że na statku internet chodzi bardzo wolno).

Badania

Kolejnym istotnym punktem w przygotowaniach było ogranięcie zaświadczenia pozwalającego pracować na statkach rzecznych. Sprawa wydawałoby się niezwykle prosta, jednak nie na śląsku. Żaden lekarz, a pytałem prawie w 10 punktach, nie chciał mi go podpisać, więc chcąc nie chcąc musiałem udać się po podpis nad morze. Na szczęście wszystkie wymagane badania mogłem zrobić w Katowicach, więc wycieczka do Gdynii zajęła mi tylko jeden dzień.

Pakowanie w nowych realiach

Na ten element przygotowań należało zwrócić nieco większą uwagę. W nowych, covidowych realiach nigdy nie wiadomo, kiedy będzie możliwość wyjścia na ląd, a więc należało się przygotować na odpowiednio dłuższy czas. Soczewki na 4 miesiące, czy kilka tubek pasty do zębów to tylko niektóre przykłady. Oczywiście, choć mamy środek lata należało też pomyśleć o nieco cieplejszych jesienno-zimowych ubraniach.

Czas z najbliższymi

Pierwszy raz zdarzyło mi się wyjeżdżać będąc bardzo mocno zaangażowanym w związek. Nie polecam tego nikomu. Było (i jest) bardzo ciężko. Trochę na własne życzenie sobie taki los zgotowałem, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko zacisnąć zęby, żeby ten czas wykorzystać jak najlepiej. Za równo pod względem pracy, jak i najczęstrzych kontaktów z ukochaną.

Podróż

Ostatnim elementem przygotowań, było zorganizowanie sobie transportu do statku. Padło na serwis „doot-to-door“. Prawie 17h podróż z Katowic do Koloni dała trochę w kość, ale po tym przyszło 3 dni izolacji w kabinie, o czym więcej napisze w kolejnym dzienniku pokładowym.