Santos – miasto Palego

Położony niecałe sto kilometrów od São Paulo Santos jest typowym portowym miastem. Nie brak mu jednak ani ciekawych atrakcji, ani też ciekawej historii.

Plaża zamiast stadionu

Pierwszy raz o Santos usłyszałem na początku XXI wieku za sprawą rewelacyjnej miejscowej drużyny, w której składzie grali młodziutki Diego oraz Robihno. Z tego względu bardzo zależało mi na tym, aby odwiedzić lokalny stadion. Niestety moja dziewicza wizyta w Santos przypadła na pierwszy dzień tygodnia, a wtedy drzwi do klubowego muzeum pozostają zamknięte. Nie pozostało mi nic innego niż zmienić kierunek swoich małych wojaży i zawitać na jedną z głównych plaż w mieście.

Dotarcie do Praia do Gonzaga nie odbyło się bez przygód. W połowie drogi stwierdzając, że jestem naciągany przez taksówkarza postanowiłem z niej wysiąść. Na szczęście szybko jednak udało mi się odnaleźć autobus, którym już na gapę (dzięki uprzejmości kierowcy) dostałem się do celu. Pierwsze wrażenia było piorunujące. Może dlatego, że był to czas kiedy nie miałem jeszcze okazji przekonać się jak wyglądają plaże na Polinezji Francuskiej, czy Karaibach, ale i tak Praia do Gonzaga już zawsze będzie mi się miło kojarzyć.

Santos FC

Co się odwlecze, to nie uciecze, chciałoby się napisać. Kilka lat po mojej pierwszej wizycie miałem okazję po raz kolejny zawitać do Santos i to w dodatku prawie co tydzień na przełomie dwóch miesięcy mojego brazylijskiego sezonu pracy na MSC Preziosa. Pomimo tego, że w Santos mieliśmy tzw. „embarkation day” to nie mogłem sobie odmówić by dokładniej poznać to portowe miasto.

Pierwsze kroki postawiłem na Estádio Vila Belmiro (oficjalna nazwa Estádio Urbano Caldeira) stadionie piłkarskim klubu Santos FC. To tutaj swoją karierę rozpoczynał przede wszystkim król futbolu Pele, ale także wielu innych wspaniałych piłkarzy. Wystarczy tylko wspomnieć o najdroższym piłkarzu świata Naymarze.

W trakcie wizyty na stadionie miałem okazję być na murawie, trybunach, ale przede wszystkim w katakumbach stadionu, gdzie zajrzałem do szatni pierwszej drużyny. Dodam, że szafka Pelego dalej stoi tam nienaruszona.

Muzeum Pele

Kolejną atrakcją, na którą jednak przyszło mi troszkę poczekać ze względu na remont obiektu było Muzeum Pele. Niezwykle interaktywne i ciekawie zrobione opowiada historią wielkiego piłkarza i człowieka, który w całej swojej zawodowej karierze strzelił ponad 1000 bramek.

Muzeum kawy

Nie samą piłką jednak człowiek żyje. Za nim pojawili się Pele i Neymar to portowe miasto rozsławiała w świecie głównie kawa. Za sprawą największej w regionie giełdy ziaren kawowca, która powstała tutaj na początku XX wieku, o Santos usłyszeli mieszkańcy wielu krajów Ameryki, Azji oraz Europy. To właśnie w te miejsce statkami wysyłany był jeden z najważniejszych towarów eksportowych Brazylii.

Dzisiaj giełda już nie funkcjonuje, a na jej miejsce powstało muzeum kawy, które koniecznie należy odwiedzić będąc w Santos. Dzięki niemu mamy okazję dowiedzieć się wielu ciekawych informacji o procesie wytwarzania kawy, jej rodzajach oraz jaki wpływie na rozwój miasta na przestrzeni wielu dziesięcioleci.

São Vicente

Schodząc ze statku miałem blisko 48h do czekającego mnie lotu powrotnego do Polski. W tym czasie zostałem umieszczony w jednym z hoteli znajdującym się w São Vicente. Mieście graniczącym z Santos, a dla mnie osobiście będącym jego częścią. Główną atrakcją stanowi tutaj Praia Itararé oraz wzgórze nazwane Morro do Itararé. Z plaży na szczyt wjechać można za pomocą wyciągu krzesełkowego, a wrócić na dół (opcja dla bardziej śmiałych) na paralotni. Mi niestety czas nie pozwolił na zaliczenie takiej atrakcji, ale kto wie, może jeszcze kiedyś. I tak trzeba przyznać, że widoki na okolicę powalają na kolana.