Wenecja

Większość statków, które odwiedzają Wenecję zostają tam na co najmniej jedną noc. Nie inaczej było w przypadku Oceania Marina, na której pracowałem podczas swojego pierwszego kontraktu.

Miasto na wodzie

Na zwiedzanie miasta udałem się z samego rana drugiego dnia pobytu w porcie. Niby każdy wie, że w Wenecji zamiast dróg są kanały, a zamiast samochodów pływają niewielkie gondole. Zobaczyć to jednak na własne oczy to była zupełnie inna historia. Canal Grande w połączeniu z niezwykłą architekturą naprawdę wywołuje podróżnicze ciarki na skórze. I co z tego, że na każdym kroku towarzyszy Ci tłum turystów, a sklepy z pamiątkami przylegają jeden do drugiego, i tak jest pięknie.

Most Rialto

Najbardziej znaną i rozpoznawalną atrakcją Wenecji jest Most Rialto. Ten najstarszy most łączący Riva del Vin i Riva del Ferro nad Canale Grande jest bardzo fotogeniczny i świetnie nadaje się na sweet instagramowe fotki. Nie mogło zabraknąć więc „profesjonalnej” sesji zdjęciowej. Model jednak ze mnie średni, więc musicie mi uwierzyć na słowo.

Plac św. Marka w Wenecji i dzwonnica

Kolejną atrakcją spod znaku must-see, którą należało odwiedzić był Plac św. Marka. Znajduje się przy nim bazylika z przepięknym wnętrzem, zdecydowanie wartym zobaczenia. Niestety długa kolejka przy wejściu sprawiła, że musiałem odpuścić.

Wybrałem się za to na szczyt blisko 100 metrowej dzwonnicy, z której rozpościera się przepiękny panoramiczny widok na Wenecję. Ahh gdyby tylko pogoda dopisała nieco bardziej. Nie ma jednak, co narzekać!

Harry’s bar i Bellini

Jako barman, będąc w Wenecji oczywiście nie mogłem sobie odmówić wizyty w Harry’s bar i spróbowania Bellini. Ten tradycyjny drink składający się z brzoskwiniowego nektaru oraz wina musującego wina prosecco został stworzony w latach 30-40 ubiegłego stulecia i rozpowszechniony między innymi przez Ernesta Hemingwaya. Będąc w środku można poczuć się identycznie jak ten sławny pisarz, bo remontu od kilkudziesięciu lat w tym miejscu nie stwierdzono. Może to jednak i dobrze, bo bar ma swój nietypowy klimat. Choć dziwnie wydać 17 Euro na drinka w takim miejscu.

Gdy nie stać Cię na gondolę

Chcąc przepłynąć sobie przez Canal Grande nie mając w portfelu wystarczających środków na wynajęcie gondoli (szczególnie po wizycie w Harry’s Bar jest to wysoce prawdopodobne) warto skorzystać z „autobusów” wodnych. Tak też zrobiłem i ja. Zwiedzanie miasta z poziomu wody jest całkiem równie przyjemne, jak błąkanie się pomiędzy wąskimi uliczkami Wenecji.

Życie mieszkańców

Ok, Wenecja jest miastem niezwykle komercyjnym, ale na pewno nie jest miastem sztucznym. Nie mam tutaj oczywiście na myśli tych wszystkich bajecznych gondoli, ale normalne życie mieszkańców, które toczy się tak jakby trochę na uboczu tego wszystkiego. Moją uwagę oprócz specyficznej komunikacji miejskiej przyciągnął także system transportowy. Oglądając te wszystkie napakowane małe stateczki pokazały mi, że Wenecja to naprawdę inne, specyficzne i niezwykłe miasto!